
Przygody
Ten artykuł przeczytasz w 9 minuty
Aby w ogóle zostać przyjętym do programu szkoleniowego, trzeba mieć na swoim koncie – między innymi – 50 alpejskich przejść górskich, 20 dróg wspinaczko-wych, 20 tras skitourowych oraz trzy długodystansowe wyprawy górskie. Zostanie przewodnikiem Szwedzkiego Związku Przewodników Górskich dla wielu jest poza zasięgiem – ale nie dla Karin Isaksson Zgraggen.
Przewodnik górski prowadzi ludzi w drodze na górskie szczyty, podczas wspinaczki górskiej, wycieczek skitourowych i wypraw skialpinistycznych. Dzięki umiejętnościom technicznym, wiedzy specjalistycznej i znajomości panujących aktualnie warunków przewodnik zapewnia wsparcie podczas górskich przygód i ekspedycji. Aby móc prowadzić niedoświadczonych ludzi w często niebezpiecznym terenie, potrzeba od trzech do pięciu lat wymagających szkoleń i przejścia wielu egzaminów – dopiero po ich zdaniu otrzymuje się uprawnienia przewodnika górskiego. Karin Isaksson Zgraggen jest jedną z tych osób, którym udało się dostać do programu szkoleniowego.
Bycie w górach tak wiele mi daje. Nawet jeśli po całym aktywnym dniu jestem wykończona, czerpię z tej aktywności mnóstwo energii i radości.
Karin Isaksson Zgraggen
Góry i zwierzęta
Góry zawsze były dla Karin środowiskiem naturalnym. Dorastała na farmie w sercu szwajcarskich Alp – w wiosce Erstfeld położonej w kantonie Uri, 25 minut drogi od znanego ośrodka narciarskiego Andermatt.
Codziennie widziała ze swojego balkonu piękny trójkątny szczyt góry Bristen (3000 m n.p.m.). Jej matka, Marlis, uwielbiała narciarstwo, do którego przekonała Karin i jej rodzeństwo. Jazdy na nartach nauczył się też ojciec rodziny, Wisi, zachęcony przez swoją żonę. Jednak prowadzenie farmy wymaga czasu. Codziennie przez cały rok to prace na farmie wyznaczały rytm dnia całej rodziny. Nie przeszkadzało im to jednak w spędzaniu czasu razem. Marlis i Wisi często zabierali dzieci na górskie wycieczki. Po wykonaniu porannych prac na farmie pakowali drugie śniadanie i szli w teren, aby spędzić czas na łonie natury. Codziennie o 16 wracali do domu, aby kontynuować pracę przy krowach i kurczakach.
Ze Szwajcarii do Szwecji
Po ukończeniu szkoły średniej Karin studiowała komunikację, media, ekonomię i psychologię w Lucernie i Fryburgu. Po studiach została zatrudniona w firmie Adidas jako osoba odpowiedzialna za sponsoring. Podczas mitingu wspinaczkowego, na który wysłano ją z pracy, poznała pewnego Szweda. Zaiskrzyło. Wkrótce Karin wyszła za Olova Isakssona. Kiedy zastanawiali się, gdzie wspólnie zamieszkać, w rozmowach przewijała się Kanada. Jednak rosło zainteresowanie Karin Szwecją – językiem i kulturą rodzinnego kraju męża. Kiedy Olov dostał pracę w Sztokholmie, Karin nie miała nic przeciwko przeprowadzce do Szwecji – i tak też zrobili. Od pięciu lat ich domem jest stolica Szwecji.
Od narciarstwa po wspinaczkę
Dorastając nieopodal Andermatt, Karin stała się wytrawną narciarką, jednak jej przygoda ze wspinaczką i skitouringiem trwa zaledwie od dziewięciu lat. Zaczęła się wspinać z przyjacielem, a kiedy poznała Olova, z którym łączyły ją wspólne pasje, liczba dni na śniegu i w skałach wzrosła.
„Bycie w górach tak wiele mi daje. Nawet jeśli po całym aktywnym dniu jestem wykończona, czerpię z tej aktywności mnóstwo energii i radości. Lubię wyzwania i emocje związane ze wspinaniem się na coraz wyższe lub coraz trudniejsze szczyty, ale cieszą mnie też spokojne i łatwe trasy. Czasem ciężko jest zerwać się o świcie, aby ruszyć w góry, ale kiedy po godzinie wspinaczki widzisz wschód słońca, wiesz, że było warto. Nie jest ważne, czy uda mi się dotrzeć na szczyt – czuję się szczęśliwa i dlatego warto jest wcześnie wstać. Z drugiej strony zdobycie szczytu lub przejście trudnej drogi też jest czymś wyjątkowym. Progres i świadomość, że jest się w stanie dokonać czegoś, co wydawało się nierealne, daje ogromną satysfakcję” – mówi Karin.
„Bycie w górach tak wiele mi daje. Nawet jeśli po całym aktywnym dniu jestem wykończona, czerpię z tej aktywności mnóstwo energii i radości. Lubię wyzwania i emocje związane ze wspinaniem się na coraz wyższe lub coraz trudniejsze szczyty, ale cieszą mnie też spokojne i łatwe trasy. Czasem ciężko jest zerwać się o świcie, aby ruszyć w góry, ale kiedy po godzinie wspinaczki widzisz wschód słońca, wiesz, że było warto. Nie jest ważne, czy uda mi się dotrzeć na szczyt – czuję się szczęśliwa i dlatego warto jest wcześnie wstać. Z drugiej strony zdobycie szczytu lub przejście trudnej drogi też jest czymś wyjątkowym. Progres i świadomość, że jest się w stanie dokonać czegoś, co wydawało się nierealne, daje ogromną satysfakcję” – mówi Karin.
Obawy przed egzaminem
Karin nigdy nie marzyła o zostaniu przewodniczką górską. Do pewnego stopnia zadecydował o tym przypadek. Olov, który był w trakcie szkolenia, uznał, że byłoby fajnie, gdyby w przyszłości mogli wspólnie prowadzić ludzi w górach.
„Nie ma mowy, brakuje mi doświadczenia” – powtarzałam mu na okrągło. W końcu wspinałam się dopiero od dziewięciu lat! Jednak Olov nie ustępował. Nalegał, aby żona przynajmniej sprawdziła, czy spełnia wymogi – to pierwszy próg, który należy przejść, aby zacząć szkolenie. Karin wypełniła listę wymagań – z początku z ciekawości, aby zobaczyć, czy faktycznie mogłaby się zgłosić. Przed pierwszym kursem wszyscy uczestnicy muszą udokumentować konkretną liczbę zaliczonych tras. Między innymi 50 alpejskich przejść górskich, 20 dróg wspinaczkowych, 20 tras skitourowych oraz trzy długodystansowe wyprawy alpinistyczne. Kiedy Karin uzupełniła listę, zdała sobie sprawę, że wcale tak wiele jej nie brakuje. Jednak doświadczenie to nie wszystko. Jeśli aplikacja zostanie zatwierdzona, trzeba przejść trzydniowy egzamin wstępny. Odbył się w Chamonix i obejmował wspinaczkę lodową, test wytrzymałości, wspinaczkę sportową na drodze o trudności 6c oraz jazdę na nartach w trudnych warunkach. „Byłam mocno zdenerwowana! Ale uznałam, że trzeba iść za ciosem. Na szkolenia musiałabym poświęcić sporo czasu i pieniędzy. Wiązałoby się to z długimi okresami stresu, wyzwań i nerwówki. Zadałam sobie pytanie, czy na pewno się na to piszę” – wspomina Karin.
„Nie ma mowy, brakuje mi doświadczenia” – powtarzałam mu na okrągło. W końcu wspinałam się dopiero od dziewięciu lat! Jednak Olov nie ustępował. Nalegał, aby żona przynajmniej sprawdziła, czy spełnia wymogi – to pierwszy próg, który należy przejść, aby zacząć szkolenie. Karin wypełniła listę wymagań – z początku z ciekawości, aby zobaczyć, czy faktycznie mogłaby się zgłosić. Przed pierwszym kursem wszyscy uczestnicy muszą udokumentować konkretną liczbę zaliczonych tras. Między innymi 50 alpejskich przejść górskich, 20 dróg wspinaczkowych, 20 tras skitourowych oraz trzy długodystansowe wyprawy alpinistyczne. Kiedy Karin uzupełniła listę, zdała sobie sprawę, że wcale tak wiele jej nie brakuje. Jednak doświadczenie to nie wszystko. Jeśli aplikacja zostanie zatwierdzona, trzeba przejść trzydniowy egzamin wstępny. Odbył się w Chamonix i obejmował wspinaczkę lodową, test wytrzymałości, wspinaczkę sportową na drodze o trudności 6c oraz jazdę na nartach w trudnych warunkach. „Byłam mocno zdenerwowana! Ale uznałam, że trzeba iść za ciosem. Na szkolenia musiałabym poświęcić sporo czasu i pieniędzy. Wiązałoby się to z długimi okresami stresu, wyzwań i nerwówki. Zadałam sobie pytanie, czy na pewno się na to piszę” – wspomina Karin.
Egzamin zdany!
Postanowiła iść krok za krokiem i się nie stresować. Gdyby nie czuła się komfortowo na którymkolwiek etapie testu, mogła przecież zrezygnować. Nie znała pozostałych dziesięćiu osób, które podeszły do egzaminu razem z nią.
Po trzech dniach spotkali się w barze w Chamonix w oczekiwaniu na wyniki. Kto zostanie przyjęty do programu szkoleniowego? „Byłam bardzo wdzięczna, że nie poinformowano mnie na końcu. I oczywiście wniebowzięta, kiedy okazało się, że zostałam przyjęta. Szczerze mówiąc, nie mogłam uwierzyć, że to prawda – wydawało się to zupełnie nierealne. Czułam mieszankę radości i nerwów z powodu czekającego mnie szkolenia. Już pierwszego dnia egzaminu przekonałam się, że pozostali kandydaci to świetni ludzie, co dało mi poczucie bezpieczeństwa. Wyobraź sobie, co znaczy spędzić te wszystkie dni szkoleń ze świetną ekipą! Natychmiast się nakręciłam, bardziej niż przypuszczałam” – opowiada Karin.
Kim jest przewodnik górski?
Zawód przewodnika górskiego powstał około 200 lat temu, kiedy coraz więcej ludzi chciało odkrywać góry. Początkowo za przewodników podczas górskich ekspedycji służyli mieszkańcy okolicznych terenów, jednak w miarę wzrostu zainteresowania górami i rosnącej liczby turystów, rosło również zapotrzebowanie na profesjonalnych przewodników. Jeszcze w 1821 roku powstał pierwszy związek przewodników górskich, La Compagnie des Guides de Chamonix. Zainteresowanie szczytami otaczającymi wioskę nasiliło się pod koniec XVIII wieku. Zdobycie Mont Blanc w 1786 roku było wyraźnym sygnałem dla świata, że niedostępne górskie szczyty nie były nieosiągalne dla człowieka. Jednak zanim na dobre ruszyła turystyka górska, upłynęło jeszcze 60 lat. Od połowy lat 50. XIX wieku, na przestrzeni dekady, po raz pierwszy zdobyto wiele ważnych alpejskich szczytów. Wszechobecne stało się dążenie do bycia pierwszym, a prym w górskich podbojach wiedli Brytyjczycy i przedstawiciele krajów alpejskich.
Szwedzkie Stowarzyszenie Przewodników Górskich
Pod koniec lat 80. XX wieku w Szwecji nasiliło się pragnienie posiadania szwedzkich przewodników górskich i krajowego programu szkoleniowego. Był to długi proces, ale ostatecznie 8 listopada 1990 roku powstał Szwedzki Związek Przewodników Górskich (Svenska Bergsguideorganisationen, SBO). Siedem lat później SBO przyjęto do międzynarodowej organizacji zrzeszającej związki przewodników górskich, Union International d’Associations de Guide de Montagne (UIAGM). Pierwszymi zawodowymi przewodnikami szwedzkimi zostali Johan Arnegård, Dick Johansson, Stefan Palm, Anders Bergwall i Anders Swensson. Dziś związek zrzesza 56 certyfikowanych przewodników górskich. Głównym zadaniem SBO jest szkolenie i egzaminowanie zawodowych przewodników w oparciu o szwedzką i nordycką szkołę. Związek odnosi sukcesy – szwedzcy przewodnicy cieszą się wysokim międzynarodowym uznaniem.
„Wielu z nas – szwedzkich przewodników certyfikowanych w pierwszych latach działania związku – zaczęło pracować w Alpach. Zyskaliśmy reputację zawodowców, którzy po prostu świetnie sobie radzą” – mówi Dick Johansson.
„Ważną rolę w zapewnieniu wysokiej pozycji szwedzkich przewodników na arenie międzynarodowej odegrał Per Ås. Przez kilka lat był szefem wyszkolenia w SBO i miał kontakty w międzynarodowej organizacji przewodników górskich. Tym, co wyróżnia szwedzką i nordycką szkołę, jest pełne pokory podejście i chęć przekazywania wiedzy klientom – nie tak oczywiste w innych krajach. Doskonale znamy też nordyckie tereny, a to doświadczenie przydaje nam się w pracy za granicą” – wyjaśnia Dick.
„Wielu z nas – szwedzkich przewodników certyfikowanych w pierwszych latach działania związku – zaczęło pracować w Alpach. Zyskaliśmy reputację zawodowców, którzy po prostu świetnie sobie radzą” – mówi Dick Johansson.
„Ważną rolę w zapewnieniu wysokiej pozycji szwedzkich przewodników na arenie międzynarodowej odegrał Per Ås. Przez kilka lat był szefem wyszkolenia w SBO i miał kontakty w międzynarodowej organizacji przewodników górskich. Tym, co wyróżnia szwedzką i nordycką szkołę, jest pełne pokory podejście i chęć przekazywania wiedzy klientom – nie tak oczywiste w innych krajach. Doskonale znamy też nordyckie tereny, a to doświadczenie przydaje nam się w pracy za granicą” – wyjaśnia Dick.
Podróż rozpoczęta
Karin jest teraz kandydatką na przewodniczkę, rozpoczęła cykl obowiązkowych szkoleń. Składa się z dziesięciu kursów obejmujących łącznie 119 dni szkoleniowych, częściowo w grupie, po części indywidualnie. Aby awansować z kandydata na kursanta, trzeba zdać dwa egzaminy – jeden wspinaczkowy, drugi narciarski. Przewodnik górski powinien być w stanie prowadzić górskie wyprawy trekkingowe i narciarskie przez cały rok i w każdych warunkach pogodowych – bez-piecznie i w oparciu o wiedzę specjalistyczną. Powinien rów-nież bezpiecznie przewodzić na trasach wspinaczki skalnej i lodowej w niższych i wyższych górach oraz doskonale znać techniki ratownictwa górskiego. Powinien umieć szybko, skutecznie, bezpiecznie i z zachowaniem marginesu bezpieczeństwa prowadzić wyprawy alpinistyczne w zróżnicowanym terenie
(śnieg, lód, skały, lodowiec), latem i zimą. Przewodnik górski powinien też być wprawnym narciarzem umiejącym jeździć w zróżnicowanych warunkach, mającym duże doświadczenie w zakresie narciarstwa alpejskiego oraz znającym techniki i procedury poruszania się na nartach po terenie lodowcowym. Przewodnika górskiego powinna cechować odpowiedzialność i pokora wobec środowiska naturalnego, a także zapał do przekazywania wiedzy i pasja do gór prowadzące do pozytywnego przywództwa i partycypacyjnego prowadzenia wypraw.
Mając stopień kursanta, można rozpocząć praktyki. Powinny odbywać się zarówno zimą, jak i latem. Następnie kursantów czekają trzy egzaminy końcowe – wspinaczka wysokogórska i poruszanie się po lodowcach, zimowa wspinaczka wysokogórska oraz narciarstwo alpejskie. Poza tym należy odbyć określoną liczbę prywatnych wypraw alpinistycznych. Dzięki szkoleniom Karin odwiedziła Davos, La Grave, Abisko, Uri, Kebnekaise i Lofoten. Poszerzyła swoją wiedzę o śniegu, wspinaczce, alpinizmie, zimowej wspinaczce wysokogórskiej, nawigacji w terenie, lawinach i narciarstwie klasycznym.
„Z radością wszystkiego się uczę. Pewnie nie będę przewodniczką na pełen etat, ale marzę o połączeniu pracy w górach z innym zajęciem. Oczywiście łatwo jest teraz snuć plany na przyszłość. Tak naprawdę nigdy nic nie wiadomo. Jednego jestem jednak pewna – nie chcę stracić pasji do wspinaczki przez to, że stanie się moim zawodem” – mówi Karin.
(śnieg, lód, skały, lodowiec), latem i zimą. Przewodnik górski powinien też być wprawnym narciarzem umiejącym jeździć w zróżnicowanych warunkach, mającym duże doświadczenie w zakresie narciarstwa alpejskiego oraz znającym techniki i procedury poruszania się na nartach po terenie lodowcowym. Przewodnika górskiego powinna cechować odpowiedzialność i pokora wobec środowiska naturalnego, a także zapał do przekazywania wiedzy i pasja do gór prowadzące do pozytywnego przywództwa i partycypacyjnego prowadzenia wypraw.
Mając stopień kursanta, można rozpocząć praktyki. Powinny odbywać się zarówno zimą, jak i latem. Następnie kursantów czekają trzy egzaminy końcowe – wspinaczka wysokogórska i poruszanie się po lodowcach, zimowa wspinaczka wysokogórska oraz narciarstwo alpejskie. Poza tym należy odbyć określoną liczbę prywatnych wypraw alpinistycznych. Dzięki szkoleniom Karin odwiedziła Davos, La Grave, Abisko, Uri, Kebnekaise i Lofoten. Poszerzyła swoją wiedzę o śniegu, wspinaczce, alpinizmie, zimowej wspinaczce wysokogórskiej, nawigacji w terenie, lawinach i narciarstwie klasycznym.
„Z radością wszystkiego się uczę. Pewnie nie będę przewodniczką na pełen etat, ale marzę o połączeniu pracy w górach z innym zajęciem. Oczywiście łatwo jest teraz snuć plany na przyszłość. Tak naprawdę nigdy nic nie wiadomo. Jednego jestem jednak pewna – nie chcę stracić pasji do wspinaczki przez to, że stanie się moim zawodem” – mówi Karin.
Przyszłosć powyżej linii drzew
Jednym z etapów szklenia było prowadzenie mniej doświadczonych turystów. Dla Karin było to bardzo pozytywne doświadczenie, dzięki któremu przekonała się, że naprawdę lubi swoją pracę. Chce uczyć innych, jak bezpiecznie korzystać z zasobów gór, które tak kocha. Chce też, aby doświadczyli radości i szczęścia, jakie daje zdobycie szczytu. Jest w pełni świadoma, że przygotowuje się do zawodu obciążonego ryzykiem i ogromną odpowiedzialnością. Ale nie jest typem osoby, która ucieka od wyzwań. Łączy wymagające szkolenia z równie wymagającą pracą kierownika ds. marketingu marki Primus. Pracuje na 4/5 etatu, poświęcając resztę czasu na szkolenia i trening.
„Marzymy z Olovem, aby spędzać więcej czasu w górach. Kiedy zostanę kursantką, chcę połączyć pracę zawodową i pracę przewodniczki. Chcę też być blisko wysokich gór, móc wspinać się niedaleko miejsca, w którym mieszkam”.
Para rozważa przeprowadzkę do Uri, gdzie dorastała Karin. Tam, gdzie alpejskie doliny rozbrzmiewają dźwiękiem krowich dzwonków, a na odkrycie czekają granitowe masywy – odsłonięte i pokryte śniegiem. Dla tych, którzy zasmakowali uczucia wolności, jakie daje górska wspinaczka, jest ono silną potrzebą. Ale cokolwiek przyniesie Karin przyszłość, jest szczęściarą, mając teraz góry za szkolną ławkę – i dzielących jej pasje ludzi na drugim końcu liny.
„Marzymy z Olovem, aby spędzać więcej czasu w górach. Kiedy zostanę kursantką, chcę połączyć pracę zawodową i pracę przewodniczki. Chcę też być blisko wysokich gór, móc wspinać się niedaleko miejsca, w którym mieszkam”.
Para rozważa przeprowadzkę do Uri, gdzie dorastała Karin. Tam, gdzie alpejskie doliny rozbrzmiewają dźwiękiem krowich dzwonków, a na odkrycie czekają granitowe masywy – odsłonięte i pokryte śniegiem. Dla tych, którzy zasmakowali uczucia wolności, jakie daje górska wspinaczka, jest ono silną potrzebą. Ale cokolwiek przyniesie Karin przyszłość, jest szczęściarą, mając teraz góry za szkolną ławkę – i dzielących jej pasje ludzi na drugim końcu liny.
Poznaj Bergtagen





