SustainabilityStore locatorchevron-down
My accountchevron-down
Your shopping cart
Shipping calculated at checkout
Tax calculated at checkout
Subtotal
0,00€

Total
0,00€
We accept:

Mikrowyprawy z Kånkenem

Przygody
Ten artykuł przeczytasz w 3 minuty
Więcej, lepiej, dalej. Czy właśnie tak zaczynają wyglądać współczesne podróże i odkrywanie świata? Niekoniecznie. Poznajcie Monikę i jej rodzinę, którzy pokazują, że formuła mikrowypraw to coś dla każdego.
Żyjemy w czasach, kiedy określenia „więcej, lepiej, dalej” definiują nasz sposób podróżowania i trochę też nasz sposób życia. Takie podróże równocześnie nas motywują, bo możemy dotrzeć w nowe piękne, wymarzone miejsca, nawet na drugim końcu świata, ale i frustrują, bo nie jesteśmy w stanie w nieskończoność podnosić poprzeczki sobie i swoim doświadczeniom. Inna kwestia to finansowanie i czas potrzebny na takie podróże.

„Mikroturystyka to stan umysłu, przeświadczenie, że wszędzie można znaleźć coś ekscytującego, nawet 500 metrów od domu”.

Monika, która prowadzi na Instagramie profil @mikrowyprawy_z_warszawy, przekonuje, że można inaczej. Jej rodzinie bliska jest koncepcja mikrowypraw. Wycieczek "krótkich, prostych, lokalnych i tanich" z obowiązkowym pierwiastkiem przygody. Bo mikroturystyka to stan umysłu, przeświadczenie, że wszędzie można znaleźć coś ekscytującego, nawet 500 metrów od domu. Ogromną zaletą lokalnego podróżowania jest także bardzo okrojona logistyka – wystarczy porządny, poręczny plecak i chęć, żeby przeżyć coś niezwykłego.
„Poznaliśmy się z mężem w liceum i nasze pierwsze mikrowyprawy sięgają właśnie tych czasów. Wycieczki nazywaliśmy wtedy randkami, bo nie towarzyszyła nam jeszcze trójka dzieci, a w plecaku zamiast paczki pieluch i flipsów nosiliśmy ze sobą wino, czekoladę i powieści Cortazara” – opowiada Monika.
„W plecaku nie byle jakim, bo był nim mój pierwszy czerwony Kånken, którego dostałam od cioci z Kanady. Schodził z nami całe Góry Świętokrzyskie, Beskidy i kawał Mazowsza, przejechał się nawet do Paryża, gdzie co wieczór wytrzepywaliśmy z niego okruchy bagietek i croissantów. Ostatecznie zgubiłam go po drugiej stronie Atlantyku, prawdopodobnie w parku pod Statuą Wolności. I lubię sobie czasami wyobrażać, że znalazł go i wciąż nosi jakiś hipsterski nowojorczyk”.
Odkąd Monice urodziły się dzieci, zmieniła się też nieco mikrowyprawowa organizacja. Ale i tak jej żelazną podstawą są dobre ubrania i pojemny, wytrzymały na deszcz i brud plecak, któremu nic nie będzie, jeśli przypadkowo poskacze po nim spuszczony z oczu czterolatek. Kolejny Kånken był więc naturalnym wyborem
„Najpierw mieściliśmy się w jeden, a ostatnio dorobiliśmy się pięciu Kånkenów. Ja w swoim noszę mapę, ubranka na zmianę, termos z kawą, niezbędne kosmetyki, plastry oraz mokre i suche chusteczki. Plecak męża zwykle po brzegi wypełniony jest przekąskami, bo wiadomo, że dla trójki dzieci dwie godziny spaceru to kilka okazji do śmierci głodowej”.
Charakterystyczna, prosta i funkcjonalna budowa plecaka idealnie sprawdza się na spontaniczne rodzinne mikrowycieczki, a boczne kieszenie pozwalają zabrać zapas wody dla trójki spragnionych odkrywców. „Nasza Najstarsza zawsze bierze ze sobą książki i coś do rysowania, Średnia tablet i kilka pluszaków na wypadek, gdyby zrobiło jej się smutno. A Młody – armię metalowych żołnierzyków, koparkę, drewniany miecz i opaskę piracką, czyli można powiedzieć – same niezbędne rzeczy. W swoim Kånkenie kochająca błoto Średnia zaliczyła już kilka spektakularnych wywrotek w bagniste kałuże. I bardzo doceniamy fakt, że po takiej przygodzie jasny pomarańczowy plecak odzyskuje swój kolor już po przetarciu mokrą szmatką”.
Mikroturystyka może przybierać przeróżne oblicza w zależności od naszych preferencji – mogą to być wycieczki przyrodnicze, spływy kajakowe po lokalnych rzekach, pikniki w parkach w odleglejszych dzielnicach, wizyty w okolicznych muzeach i pałacach czy dla miłośników klimatów industrialnych – eksploracja dawnych i porzuconych zakładów przemysłowych.
„Najlepsze w mikrowyprawach jest to, że po kilku minutach przygotowań i pakowania w nasze Kånkeny jesteśmy gotowi na kolejną wyprawę tuż za rogiem. Wymaga to jedynie odrobiny determinacji i inwencji, ale przygoda jest bliżej, niż myślisz!” – zachęca Monika.

Opublikowane w

Udostępnij

Mail iconTwitter IconFacebook Icon