
Natura
Ten artykuł przeczytasz w 9 minuty
Pod względem fizycznym, psychicznym i społecznym: natura jest dobra dla nas wszystkich. Jest właśnie tam i czeka na nas.
Słoneczne refleksy tańczą pod twoimi stopami, współgrając z rytmicznym szelestem liści nad głową. Twoje tętno spada. Twój oddech się uspokaja. Na twojej twarzy pojawia się uśmiech. Nie pamiętasz, co było na liście rzeczy, które miałeś do zrobienia. Zdenerwowanie po bezproduktywnym spotkaniu odchodzi szybko w niepamięć. Te wszystkie rzeczy nagle wydają się bez znaczenia. Zaledwie 10 minut temu z frustracją trzaskałeś drzwiami. Teraz jesteś w swoim szczęśliwym miejscu. To miejsce to natura. Nie musi być po drugiej stronie świata ani dzień drogi stąd. Może to być pokryta drzewami ulica w drodze powrotnej z pracy do domu, park przy szkole twojego dziecka lub rezerwat przyrody, który znajduje się tuż za granicą miasta. Spędzanie czasu na łonie natury jest dla nas dobre i nie musi wymagać herkulesowego wysiłku, aby to osiągnąć.
Od czasów powstania pierwszych rezerwatów przyrody, parków miejskich i zamożnej arystokracji wyruszającej na wieś, aby "zaczerpnąć powietrza", wiemy, że spędzanie czasu na łonie natury jest dobre dla naszego zdrowia. Już w 1865 roku Frederick Law Olmsted – znany architekt krajobrazu, który zaprojektował nowojorski Central Park – napisał:
Naukowo potwierdzony jest fakt, że okazjonalna kontemplacja spektakularnych widoków przyrody pozytywnie wpływa na zdrowie i wigor człowieka, a zwłaszcza na jego intelekt.
Wbrew jego twierdzeniu, nie było jeszcze w tamtych czasach żadnych "naukowo potwierdzonych faktów" dowodzących korzyści, jakie przyroda miałaby przynosić ludzkiemu zdrowiu (było to raczej ogólne odczucie lub wrodzona wiedza). Ale teraz, ponad 150 lat później, już są. Badania prowadzone w Japonii, Finlandii, Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii wykazały, że korzyści płynące z kontaktu z naturą są różnorodne i wieloaspektowe. Obejmują one nie tylko nasze zdrowie fizyczne czy psychiczne, lecz także relacje społeczne. Tak naprawdę nie wiadomo do końca dlaczego, ale korelacja między ludzkim zdrowiem i samopoczuciem a czasem spędzonym na łonie natury jest przytłaczająco pozytywna.
To jest dobre dla naszych ciał
Często gdy myślimy o naturze, przynajmniej w dzisiejszych czasach, nie mamy na myśli tylko przebywania na jej łonie. Zazwyczaj chodzi o to, żeby coś tam robić. Nie powinien zatem dziwić fakt, że ludzie mający dostęp do przyrody – parków miejskich czy szlaków na prowincji – są mniej skłonni do otyłości lub nadwagi. Ale według Instytutu Europejskiej Polityki Ochrony Środowiska Naturalnego (IEEP) w rzeczywistości profity są o wiele większe niż tylko redukcja obwodu w talii. Jako dowody świadczące o korzyściach z życia blisko natury Instytut przywołuje takie wyniki jak: niższe ciśnienie krwi u kobiet w ciąży, o 16% niższe ryzyko śmierci dla mężczyzn mieszkających w ubogich obszarach położonych bliżej terenów zielonych oraz wyższe masy urodzeniowe i większe obwody głowy u dzieci, które przyszły na świat w obszarach z dużym odsetkiem terenów zielonych.
I dla naszych umysłów
Podczas gdy pozytywy dla ciała są namacalne i łatwo dostrzegalne, korzyści dla psychiki są bardziej zniuansowane, choć nie mniej widoczne. Lekarze wierzą w uzdrawiającą psychikę siłę natury już od XIX wieku. W tamtych czasach wśród medyków, szczególnie tych praktykujących psychiatrę, bardzo modne były zalecenia, aby pooddychać świeżym powietrzem podczas tygodniowych wyjazdów w szwajcarskie Alpy, na wybrzeże Dorset czy do sielskiej Nowej Anglii. Może współcześni lekarze nie przepisują już kosztownych kuracji w towarzystwie szwajcarskich narciarzy czy rybaków z Dorset, ale zachęcają pacjentów do spędzania większej ilości czasu na świeżym powietrzu. Brytyjska organizacja charytatywna Mind od kilku lat używa czegoś, co nazywa ekoterapią, aby pomóc ludziom poprawić ich zdrowie psychiczne. W ramach tej praktyki pacjenci spędzają czas, "łącząc się" z naturą – głównie poprzez nadzorowane sesje grupowe połączone z terapią poznawczo-behawioralną. Działania obejmują m.in. udział w projektach ochrony przyrody, wspólne spacery na łonie natury czy panele dyskusyjne o krajobrazie, florze i faunie. Na podobnej koncepcji opierają się też japońskie "leśne kąpiele" lub ćwiczenia na "szlakach mocy" w Finlandii. Uczestnicy konsekwentnie zgłaszali lepsze samopoczucie, niższy poziom lęku, złości i stresu oraz poprawę poczucia własnej wartości i odporności emocjonalnej. IEEP zwraca szczególnie uwagę na badanie przeprowadzone przez Alnarp Rehabilitation Garden w południowej Szwecji. Przyjrzano się w nim leczeniu naturą osób wracających do zdrowia po udarze mózgu, nerwicach wojennych i zaburzeniach psychicznych związanych ze stresem. Już po roku rehabilitacji widoczne były efekty: poprawa samopoczucia, zmniejszenie stresu i bardziej pozytywne podejście do życia. Pojawiły się również skutki uboczne o szerszym zasięgu: koszty podstawowej opieki zdrowotnej spadły o 28%, a liczba dni spędzonych w szpitalu spadła o 64%.
Jest nawet dobre dla społeczeństwa
Te dodatkowe korzyści społeczne są obecnie badane. Obejmują one nie tylko niższe rachunki za leczenie i koszty opieki zdrowotnej. Według Patricka Tena Brinka, dyrektora w Instytutucie Europejskiej Polityki Ochrony Środowiska Naturalnego, "nadanie społecznościom prawa do aktywnego przebywania na łonie natury poprawi stan zdrowia, integrację społeczną i będzie dużym krokiem w kierunku zmniejszenia nierówności społecznych i zdrowotnych". Badania przeprowadzone przez IEEP w imieniu Friends of the Earth Europe podkreślają, że dostęp do przyrody i wspólnych przestrzeni zielonych może prowadzić do zwiększenia integracji społeczeństwa i zmniejszenia napięć społecznych. Daje on ludziom wspólne poczucie miejsca i tożsamości, które wykracza poza granice rasowe, etyczne i społeczno-ekonomiczne.
Gdzie jest haczyk?
To może brzmieć trochę jak utopia – rozwiązanie wszystkich naszych problemów jest za oknami, a my musimy tylko wyjść na zewnątrz. Ale to nie jest takie proste. Do 2050 roku 70% ludności świata będzie mieszkać w miastach. Europa przekroczyła już ten próg i przewiduje się, że w 2020 r. w miastach będzie mieszkać już 80% Europejczyków. Ponieważ wolne tereny zajmowane są przez budownictwo mieszkaniowe, coraz trudniej znaleźć naturę w pobliżu domu. Biorąc pod uwagę, że wszystkie korzyści płynące z życia blisko natury pojawiają się dopiero wtedy, gdy odległość od terenów zielonych wynosi mniej niż 300 m – przy czym korzyści te maleją po przekroczeniu 1 km – urbaniści stają w obliczu kilku wyzwań. Jak zapewnić łatwy dostęp do przyrody rosnącej populacji miejskiej? Miasta już dosłownie zrastają się ze sobą. W związku z presją, by budować mieszkania jak najbliżej dzielnic biznesowych i zmniejszyć odległość, jaką ludzie muszą pokonać do pracy samochodem, pojawia się paradoks na miarę paragrafu 22.
Według antropogeografa i pisarza, dr. Klasa Sandella, rozwiązaniem jest zrównoważony rozwój. Organizacja Narodów Zjednoczonych definiuje go jako rozwój, który „zaspokaja potrzeby i aspiracje obecnego pokolenia bez ujmowania lub ograniczania możliwości zaspokajania potrzeb przez pokolenia przyszłe”. Wymaga to od społeczeństwa bardziej holistycznego spojrzenia na rozwój. „Musimy znaleźć sposób na życie, pracę i prosperowanie z uwzględnieniem natury” – wyjaśnia Klas. „Ochrona przyrody to tylko pierwszy krok”.
Szwecja, ale także Norwegia i Finlandia, dają pod tym względem bardzo dobry przykład. Prawo publicznego dostępu – allemansrätten w języku szwedzkim – przyczyniło się do ukształtowania poglądów Szwedów na temat przyrody. "Tutaj przyroda nie jest tak bardzo «dzika», jak w odległej okolicy. Chodzi raczej o ogólnie pojętą rekreację na świeżym powietrzu i spotkania na łonie natury" – mówi Klas. "Chodzi o prostotę sprzętu i rodzaju aktywności – wystarczy spacer po lesie zamiast wyprawy w dzicz. Chodzi też o wolność wyboru".
Pomysł, aby to było jak najprostsze i jak najłatwiej dostępne, potwierdzają badania, które sugerują, że częste przebywanie na łonie natury – nawet przez krótki czas – oraz życie w pobliżu terenów zielonych są bardziej korzystne w dłuższej perspektywie niż rzadkie i wymagające wyprawy w prawdziwie dzikie tereny. Niektóre miasta w Europie już teraz wdrażają strategie mające na celu zapewnienie swoim mieszkańcom życia w odległości nie większej niż 300 m od terenów zielonych, czego przykładem są Oslo w Norwegii i Victoria-Gasteiz w Hiszpanii. „Dowody na to, że ludzie i społeczności mogą się rozwijać tylko wtedy, gdy mają dostęp do przyrody, są już bardzo mocne i będą zyskiwały na sile" – wyjaśnia Robbie Blake, działacz na rzecz przyrody w organizacji Friends of the Earth Europe. "Wszyscy potrzebujemy natury w naszym życiu. Daje nam ona wolność i pomaga nam żyć w zdrowiu".
Im więcej, tym lepiej
Jeśli już raz zaczniesz swoją przygodę z naturą, to nie będzie miała ona końca. Co istotniejsze, twoja miłość i podziw dla środowiska naturalnego będą się tylko rozwijały. Badania naukowe pokazują, że istnieje pozytywna korelacja między czasem spędzonym na łonie natury a gotowością do ochrony przyrody i zachowania jej w nienaruszonym stanie (co daje możliwość spędzania jeszcze większej ilości czasu w jej towarzystwie). „30 Wild Days” – miesięczne badanie przeprowadzone przez Wildlife Trust and Derby University – wykazało, że regularna aktywność na łonie natury nie tylko zwiększyła o 30% liczbę osób deklarujących swój stan zdrowia jako „doskonały”, lecz także pokazało, że ludzie są bardziej skłonni dbać przyrodę w najbliższej okolicy i doceniać jej pozytywny wpływ, a przez to ją ochronić.
Szukając równowagi
I tutaj znowu wracamy do paradoksu w stylu Paragrafu 22. Bo jeśli wszyscy będziemy spędzać więcej czasu na łonie natury, a przez to starać się ją chronić, to jak jednocześnie mamy poradzić sobie ze wzrostem liczby ludności na świecie i nieustanną migracją do miast?
„Chodzi o zachowanie równowagi” – mówi Klas. „Wiemy, że zrównoważony rozwój opiera się na społecznej akceptacji zmian w stylu życia i konsumpcji. Jeśli ustanowimy wielofunkcyjne obszary, w ramach których znajdują się lasy, pola uprawne, infrastruktura miejska oraz mieszkania, i połączymy to z możliwością wypoczynku oraz wesprzemy odpowiednią ochroną i edukacją, to możemy założyć, że będzie to lepszy punkt wyjścia do rozwoju w zrównoważony sposób. Postrzeganie przyrody jako podstawy dla wszystkich aspektów ludzkiego życia jest o wiele lepszym podejściem niż traktowanie przyrody tylko jako czegoś, co znajduje się w specjalnych miejscach, odwiedzanych sporadycznie, tylko dla doznań estetycznych i przygody.
Co możemy zrobić?
Jak często jesteś na łonie natury? Codziennie? Raz w tygodniu? Finowie na przykład rekomendują miesięcznie pięć godzin kontaktu z przyrodą, podzielonych na krótkie regularne spacery. Naukowcy odkryli, że do zmiany nastroju i poprawy koncentracji wystarczy zaledwie 40 minut. Wyzwanie „30 Wild Days” pokazało, że nie chodzi tylko o czas spędzony na łonie natury, ale także o to, co wtedy robisz: przytulasz drzewa, przyglądasz się pracującym pszczołom, wpatrujesz w jezioro, dzielisz się swoim doświadczeniem z innymi. Dlatego wspólnie z naszymi przyjaciółmi z Mind’s Ecotherapy oraz Finland’s Power Trails zachęcamy do aktywnego kontaktu z przyrodą, aby w pełni wykorzystywać jej pozytywny wpływ. Takie krótkie, częste interakcje zachęcają natomiast do dłuższych, wciągających i satysfakcjonujących ucieczek w bardziej dziki outdoor. To tworzy swego rodzaju sprzężenie zwrotne, w którym działania jednostki przynoszą korzyści całemu społeczeństwu.
Kiedy w 2005 roku w Szwecji startowaliśmy z trekkingiem Fjällräven Classic, chcieliśmy po prostu zachęcić ludzi do wędrówek po szwedzkich górach. Przekształciło się to jednak w coś większego. Gdy zaczęły dołączać do nas kolejne osoby, uświadomiliśmy sobie, że Fjälllräven Classic może po prostu inspirować do spędzania czasu na łonie natury. Uczestnicy, aby przygotować się do naszego trekkingu, zaczęli przemierzać parki i rezerwaty w najbliższej okolicy oraz rekrutować bliskich i znajomych do wspólnego przeżywania tej przygody. W końcu zmotywowali nas do zorganizowania Fjällräven Classic w Danii, Stanach Zjednoczonych i Hongkongu. Mały event, który miał pozwolić niewielkiej grupie entuzjastów outdooru na jeszcze bliższy kontakt z dziką przyrodą, stał się kamieniem węgielnym globalnej idei zachęcającej każdego do spędzania czasu na łonie natury. "Inspirowanie innych do obcowania z naturą to moja pasja”, mówi Carl Hård Af Segerstad, szef serii trekkingów Fjällräven Classic. "Kontakt z przyrodą ma wiele pozytywnych aspektów, zarówno na poziomie jednostki, jak i całego społeczeństwa. Oczywiście fajnie, że dzięki temu dbamy o naszą formę fizyczną, ale to pokazuje nam również, co w życiu jest naprawdę ważne. Interakcja z naturą w bezpośredni sposób jest kluczowa, bo nie da się chronić czegoś, czego nigdy nie doświadczyliśmy osobiście”.
Będziemy szczęśliwi jeśli dołączysz do naszych trekkingów Fjällräven Classic, ale aby rozpocząć swoją przygodę z naturą, nie musisz brać od razu udziału w wielodniowej wędrówce. Jak pokazują badania, już 40 minut na łonie przyrody pozwoli ci odczuć pozytywne skutki. Wystarczy tylko otworzyć drzwi i wyjść. Natura zadba o całą resztę.