
Fjällräven Classic
Ten artykuł przeczytasz w 3 minuty
Stefan Mobark z Malmö zaczął wędrować już jako dzieciak i spędzał dużo czasu na świeżym powietrzu ze szwedzkimi skautami. Trzydzieści lat później czekało go nieoczekiwane spotkanie na wyprzedaży przeprowadzonej przez tę organizację.
Podobnie jak Stefan, założyciel firmy Fjällräven, Åke Nordin, już w dzieciństwie uwielbiał spędzać czas na świeżym powietrzu i to właśnie na łonie natury rodziły się w jego głowie pomysły. Jeden z nich pojawił się, gdy w wieku 14 lat przygotowywał się do wyprawy na ryby. Frustrowało go, że jego plecak był ciężki i niewygodny, niezależnie od tego, jak go spakował. Wówczas – korzystając z maszyny do szycia swojej mamy i skrzynki z narzędziami taty – stworzył swój pierwszy plecak z drewnianą ramą redukującą obciążenie. Dziesięć lat później założył firmę Fjällräven. Jak można się było spodziewać, pierwszym produktem wypuszczonym na rynek był plecak ze stelażem.
Sześć dekad później znajdziesz ludzi takich jak Stefan, którzy nadal doceniają wynalazek Åke. W rzeczywistości Stefan zawsze używał tylko plecaków ze stelażem. Docenia fakt, że mają one mnóstwo kieszeni (cztery duże i jeszcze jedną na pokrywie), dzięki czemu nie potrzebuje wielu dodatkowych toreb do pakowania. Podoba mu się również to, że łatwo jest zapanować nad ekwipunkiem.
"Nie musisz tak często otwierać głównej komory!".
Stefan dołączył do szwedzkich skautów (obecnie Guides and Scouts of Sweden) jako dziecko. Wkrótce został harcerzem, a ostatecznie drużynowym. Ciężki sprzęt i strome wzgórza nigdy go nie zniechęcały. Wręcz przeciwnie, Stefan zawsze uwielbiał być na szlaku. Później ukończył trzy trekkingi Fjällräven Classics: dwa w Szwecji i jeden w Danii. Z niecierpliwością czeka również na ten w Niemczech.
"Podoba mi się prostota tych wydarzeń", mówi Stefan. "Rejestrujesz się i przygotowujesz plany podróży, aby się tam dostać. Reszta jest już załatwiona. Co najlepsze, trekking jest pewny! Jeśli chcesz zorganizować trekking na własną rękę z innymi osobami, zawsze trudno jest znaleźć czas, który odpowiadałby wszystkim. Miło jest poznawać nowych ludzi, gdy jestem na łonie natury. Chociaż są chwile podczas wędrówki, kiedy jestem sam, co też jest miłe".
Spotkałem mężczyznę niosącego taki sam plecak, ale musiał on skrócić swój trekking z powodu kontuzji. Kiedy pilot śmigłowca go zobaczył, wykrzyknął: "O nie! Plecak ze stelażem, diabelski wynalazek!". Najwyraźniej są one kłopotliwe w transporcie helikopterem. Od tamtej pory zawsze staram się ukończyć moje wędrówki.
Stefan Mobark
Jeśli chodzi o przygotowania do trekkingów takich jak Fjällräven Classic, Stefan polega na swoim wypróbowanym i niezawodnym plecaku trekkingowym Fjällräven, który zdobył około 14 lat temu na wyprzedaży zorganizowanej przez Szwedzkich Przewodników i Skautów w skandynawskiej wiosce Åkarp. Kiedy po powrocie do domu rozpakował paczkę z plecakiem, dokonał zaskakującego odkrycia: brelok do kluczy na jednym z zamków błyskawicznych i stary pokrowiec na śpiwór w środku były całkiem znajome.
Stefan uśmiecha się kiedy przywołuje to wspomnienie. "Byłem przekonany, że to plecak mojego byłego harcerza Magnusa. Oczywiście powiedziałem mu o tym i zastanawiałem się, dlaczego tak chętnie oddał taki rarytas. Poinformował mnie, że podróżował po Indiach i taki plecak ze stelażem był nieodpowiedni. Oddał go więc na wyprzedaż w szczytnym celu".
Do momentu pojawienia się plecaka u Stefana, Magnus był pierwszym i jedynym jego posiadaczem. Miał go od 1980 roku.
"Magnus pożyczył go kiedyś koledze ze skautingu", wspomina Stefan. "Był nieprawidłowo zapakowany, przez co spadł w dół kamiennego wąwozu w Skäralid. To mógł być koniec plecaka, ale cudem przetrwał upadek".
Kiedy Stefan wziął udział w swoim pierwszym trekkingu Fjällräven Classic Sweden w 2015 roku, używał plecaka Magnusa. W przeciwieństwie do pechowego harcerza, traktował go jak skarb. I nie tylko on: "Spotkałem mężczyznę z takim samym plecakiem, ale musiał on skrócić swoją wędrówkę z powodu kontuzji. Kiedy zobaczył go pilot śmigłowca, wykrzyknął: "O nie! Plecak ze stelażem, diabelski wynalazek!". Najwyraźniej są one kłopotliwe w transporcie helikopterem. Od tamtej pory zawsze staram się ukończyć moje wędrówki".
Do dzisiaj plecak trekkingowy Stefana spotyka się z mnóstwem pełnych podziwu spojrzeń i komplementów na szlaku. Podobnie jak reszta jego ekwipunku, który również posiada od wielu lat. Stefanowi to jednak nie przeszkadza. Nie chce zmieniać czegoś, co wciąż działa. Jak mówi: "Dobrze jest mieć 43-letni plecak pełen wspomnień. Zarówno Magnus, jak i ja używaliśmy go przez wiele lat".
Kiedy Stefan jedną ręką poklepuje swój plecak, a drugą chwyta kubek z kawą, dochodzi do wniosku, że on i jego plecak nie muszą już nic udowadniać:
"Nie muszę zdobywać najwyższych szczytów ani przemierzać kilometrów każdego dnia. Chcę po prostu dobrze się bawić, cieszyć się naturą, siedzieć przy ognisku i poznawać innych wędrowców. Podczas Fjällräven Classic Sweden spędziłem pięć nocy w namiocie na zboczu góry. Mimo że trasę można pokonać szybciej, nie chciałem się stresować. To nie sam trekking sprawia mi największą przyjemność. Ale momenty odpoczynku".