SustainabilityStore locatorchevron-down
My accountchevron-down
Your shopping cart
Shipping calculated at checkout
Tax calculated at checkout
Subtotal
0,00€

Total
0,00€
We accept:

Samotny wędrowiec

Ludzie
Ten artykuł przeczytasz w 5 minuty
Idź tam, gdzie chcesz, kiedy chcesz i z prędkością, jaką chcesz. Samotny trekking może być bogatym i satysfakcjonującym doświadczeniem na świeżym powietrzu, ale czy jest dla Ciebie? Dowiedz się tego od przewodnika Fjällräven J.R. Harrisa.
W sierpniu 1987 roku przewodnik Fjällräven James Robert Harris (znany również jako "J.R.") nie miał zamiaru samotnie wyruszać na wyprawę. Zamiast tego wybierał się na trzytygodniowy spływ kajakowy po rzece South Nahanni w północno-zachodniej Kanadzie z najlepszym przyjacielem Kenem Pepperem. Ale Ken nigdy nie pojawił się na lotnisku. Rankiem w dniu wyjazdu dostał zawału serca i zmarł. Ken miał zaledwie 44 lata.
"Byłem zdruzgotany" – mówi J.R. "Po pogrzebie postanowiłem skonfrontować się ze swoim smutkiem, wędrując samotnie po górach Adirondack na północ od Nowego Jorku. Włóczyłem się bez celu przez około 10 dni. Chociaż byłem bardzo nieszczęśliwy, pamiętam, że po powrocie do domu poczułem się lepiej".
Była to pierwsza wielodniowa samodzielna wędrówka J.R. Samotność nie tylko pomogła mu uporać się z bólem i żalem, ale odkrył, że lubi samotnie wędrować. Bycie samemu mu nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, nie mógł się doczekać, kiedy zrobi to ponownie. Następnego lata zaplanował swoją pierwszą całkowicie samotną wędrówkę po Parku Narodowym Glacier w stanie Montana. Następnie wędrował po Parku Narodowym Banff w kanadyjskich Górach Skalistych.
"Byłem poza domem przez trzy tygodnie i była to niesamowita podróż" – wspomina J.R. "Po raz pierwszy sam zająłem się planowaniem i logistyką. Byłem podekscytowany i nie mogłem się doczekać, kiedy będę tam sam, ale w pewnym sensie nie byłem całkiem sam. Nosiłem ze sobą wspomnienia o Kenie – i część jego ekwipunku. Podczas tej wycieczki po raz pierwszy zobaczyłem lodowce i dzikie zwierzęta, takie jak grizzly i wilki. Wzdłuż szlaków byli inni ludzie, ale przeważnie byłem sam i cieszyłem się tym. Szczerze mówiąc, nie byłem zbytnio zaskoczony, że tak bardzo mi się podobało. Mieszkam sam i zawsze lubiłem być sam".
Mający 79 lat J.R. urodził się, wychował i nadal mieszka w Nowym Jorku. Po raz pierwszy zetknął się z naturą w wieku 13 lat, kiedy rodzice zapisali go do harcerstwa i (wbrew jego woli) wysłali na letni obóz w górach Catskill, na północny zachód od Nowego Jorku. Kiedy dotarł na miejsce, po raz pierwszy w życiu zobaczył całe niebo, od jednego horyzontu po drugi, bez drapaczy chmur zasłaniających widok. Podczas obozu nauczył się podstawowych umiejętności outdoorowych niezbędnych do przetrwania na łonie natury. Kiedy było już po wszystkim, od razu zapragnął wrócić następnego lata.
"Nie każdy czuje się komfortowo z samotnością na łonie natury" – rozmyśla J.R. "Wielu doświadczonych wędrowców mówi mi, że nigdy nie poszliby samotnie w dzicz. Nie boją się. Oni po prostu chcą towarzystwa. Kogoś, z kim można porozmawiać i podzielić się doświadczeniem.”
To nie ja. Chociaż podobał mi się trekking z przyjaciółmi, samotne wyjście jest najlepszym doświadczeniem. Jestem bardziej w kontakcie ze sobą, a to sprawia, że jestem bardziej świadomy swojego otoczenia. Czuję, że moje zmysły wyostrzają się do tego stopnia, że wiem na pewno, że doceniam rzeczy o wiele bardziej, niż gdybym był częścią grupy.
Kiedy jestem sam, nie idę na kompromis. Idę tam, gdzie chcę, kiedy chcę, w takim tempie, w jakim chcę. Jem, kiedy jestem głodny, odpoczywam, gdy jestem zmęczony i nie muszę dochodzić do porozumienia, zgadzać ani konsultować z nikim innym. Moje życie jest całkowicie moje przez całą podróż.
Niektórym może się to wydawać niezwykłe, ale ja to lubię. Jest różnica między byciem samym a samotnością, a ja nigdy nie czułem się samotny, kiedy byłem sam na łonie natury".
J.R. mówi, że na początku długiej wędrówki następuje okres adaptacyjny, kiedy mentalnie i emocjonalnie porzucasz swoją regularną egzystencję i zaczynasz akceptować swój obecny styl życia. Nazywa to "oderwaniem" i jest to czas, w którym świat, który opuszczasz, staje się nieistotny, ponieważ jesteś od niego całkowicie odcięty. Chodzisz w samotności i dostosowujesz się do nowego otoczenia. Do okoliczności, które są zupełnie inne od Twojej codzienności.
"To, jak przystosowujesz się do natury, różni się w zależności od osoby" – wyjaśnia J.R. "To, jak bardzo jesteś odizolowany i jak długo wędrujesz, odgrywają pewną rolę. Niektórzy, podobnie jak ja, z radością przyjmują tę zmianę, ponieważ z niecierpliwością czekamy na opuszczenie domu i powrót do prostszego stylu życia. Ale prostsze nie znaczy łatwiejsze. Jest to bardziej wymagające fizycznie i psychicznie niż normalne życie, ale jest to mile widziana zmiana, jeśli lubisz odkrywać granice swojej strefy komfortu. Nawet strach.”
Harris wielokrotnie musiał konfrontować się ze strachem i radzić sobie z nim. Żartuje, że przez te wszystkie lata tyle razy się bał, że gdyby był doktorat ze strachu, miałby wystarczająco dużo doświadczenia, by napisać pracę doktorską. Ale w takich chwilach jak te dowiedział się czegoś o sobie:
"Nigdy nie powinniście się bać, że się boicie. Strach jest częścią życia i może być bardzo zdrowy, zwłaszcza gdy zdasz sobie sprawę, że w sytuacji zagrożenia życia można wznieść się ponad panikę i utrzymać kontrolę nad szalejącymi emocjami. Tym właśnie jest bycie nieustraszonym: nie brakiem strachu, ale jego akceptacją. To dobra lekcja, bo – i wiem to z doświadczenia – nigdy nie jest się za starym, żeby się bać.”
Minęło 35 lat, odkąd J.R. odbył swoją pierwszą samotną wędrówkę i od tego czasu odkrył odległe miejsca w ponad 50 krajach, po prostu stawiając jedną stopę przed drugą. Obecnie jest emerytowanym członkiem Explorers Club, a także członkiem zarządu i przewodniczącym Komitetu ds. Różnorodności, Równości i Integracji Klubu. Był również zajęty dzieleniem się swoimi doświadczeniami, które można odkrywać na stronie www.jrinthewilderness.com, czytając jego książkę "Way Out There, Adventures of a Wilderness Trekker" lub sprawdzając krótki film "Born Curious".
J.R. nie ma zamiaru schodzić ze szlaku, bo od zawsze jego siłą napędową była ogromna ciekawość. J.R. wciąż chce odkrywać, co kryje się za następnym zakrętem. I najprawdopodobniej zrobi to sam.

Wskazówki J.R. dotyczące pierwszego samotnego trekkingu
"Nigdy nie radzę ani nie zachęcam nikogo, aby wychodził sam. W rzeczywistości mam tendencję do odradzania trekkingu w pojedynkę, podobnie jak większość organizacji i agencji. Musisz mieć pewność, że poradzisz sobie z przeciwnościami losu samodzielnie, a jeśli zastanawiasz się, czy samotna wyprawa jest mądrą rzeczą, prawdopodobnie tak nie jest. To moje zastrzeżenie. Tak więc, jeśli pozostajesz poważnie ciekawy i chętny, oto moje pięć wskazówek:
  1. Zrozum, że samotne wędrowanie w pojedynkę może być ogromnym wyzwaniem mentalnym i emocjonalnym. Zwłaszcza jeśli nie jesteś przyzwyczajony do spędzania czasu w samotności. Bądź na to przygotowany.
  2. Upewnij się, że ktoś wie, dokąd idziesz i kiedy spodziewany jest Twój powrót.
  3. Spraw, aby Twoja pierwsza samotna wędrówka była krótka, maksymalnie jedna lub dwie noce, aby zobaczyć, jak zareagujesz.
  4. Nie idź zbyt daleko. Wybierz trasę, na której prawdopodobnie zobaczysz inne osoby, nawet jeśli rzadko.
  5. Noś przy sobie osobisty komunikator satelitarny, za pomocą którego możesz się komunikować, jeśli znajdziesz się w tarapatach lub po prostu musisz się z kimś połączyć.

Opublikowane w

Udostępnij

Mail iconTwitter IconFacebook Icon